Kolejka w mięsnym
Baba się pyta: “Jest schab z kością?”
Druga baba (ta z toporem) podnosi, pokazuje (ochłap dynda) i mówi: “Jest....o...”
Baba nr 1 (ta w berecie) mówi: “Dobrze. To ja poproszę taki bez kości.”
U baby z toporem konsternacja: “Ale to się dlatego tak nazywa, bo ma kość...?”
-“Ale chociaż kawałeczek...?”
Scenka śmieszna. Ale czuję, że coś na mnie napiera, to się w tej kolejce przesuwam. Parcie nie ustaje. Odwracam się - pusto.
Opuszczam wzrok i napotykam rozmarzone spojrzenie małego karakana po siedemdziesiątce.
No żesz...Co to ma być? Bareja? Kabaret?
Sklep dyskontowy (no Stonka). Ślepa, kulawa i garbata staruszka przewraca się na mnie i agonalnie rzęzi:
-“Czy ta czekolada jest gorzka?”
Miękkie mam serce, więc z litości patrzę. Czytam “czekolada deserowa kakao 50%”. Mówię:
-“Babciu, gorzka jak zasrane życie”.
Wychynęła zza węgła baba. (skąd ona się tam wzięła? Zaczaiła się? Podstawili?) upudrowana jak trup z włosami jak peruka i okularami jak ze sklepu ze śmiesznymi rzeczami (wąsy odpierdoliła, kinol zostawiła) i nieproszona drze mordę:
-“Wcale nie jest gorzka!!!”
Wznoszę się na wyżyny kulturwy, zstępuję ze szklanej góry, zeskakuję z wieży z kości słoniowej niepomna na mą dumę i tłumaczę jak istocie rozumnej:
-“Kakao 50%. Gorzka.”
Baba: “Wcale nie!”
Więc mówię i pokazuję:
-“Kaaakaaaooo 50% = gooorzka.”
-“Wcale nie gorzka. Słodka!” - ryczy stare pudło.
No ja pierdoooolęęę...! Prowokacja czy jak? Co to jest? Wylęgarnia emeryckich faszystów?
Pokazałam już, żem twarda i mogłam się z godnością wycofać, licząc, że ta ślepa za okazaną łaskę w razie czego rzuci się pod nogi pogoni.
Barykaduję się w domu.
Dla uspokojenia nerw makaron se wstawiam, a tu już do drzwi się dobijają. Normalnie byłby listonosz, ale nie - strajk! To nękają mnie jehowymi.
-“Czy sądzi pani...”
-“Nie.”
-“Eee...ooo...aaa...ale czy mogłaby pani...”
-“Nie.” (staram się być konsekwentna w dyskusji).
-“Czy możemy coś do poczytania zostawić?”
-“Hahaha, a potem po to wrócić?! Nie ma głupich!”
Zamykam drzwi, zanim Jehowym zza pleców wyskoczy baba z toporem, baba w berecie, karakan, pudrowana nieboszczka, staruszka na wylocie i schab.
Co za dzień.
Hm...A może to te grzyby?