hmmmmm
Piątek.
Możemy iść do Atelier (Sopot) albo do Bohemy (Gdynia). Ciężka sprawa.
Bohema bliżej.
Ale w Atelier będą ludzie, których nie widzieliśmy dawno.
Ale Bohema bliżej.
Ale w Atelier ostatnio byliśmy latem.
Ale Bohema bliżej.
No żesz...
W Atelier towarzystwo od nas starsze i straszne pijaki.
W Bohemie młodsi i straszne pijaki.
No nieeeee
Wypijemy kawkę i się zastanowimy.
Nie poszliśmy nigdzie, co nie znaczy, że w domu marnowaliśmy czas ;PPP
Sobota.
Czas posprzątać.
Wieczorem parapetówa. (ja - kierowcą).
Wchodzimy, witamy się z Marcinem i Karoliną. Idę dalej, a Karolina wita się ze mną jeszcze raz. Ze hę??? Już mnie obcałowałaś dzisiaj??? Okazało się, że to nie była Karolina, tylko jej siostra-ksero Justyna:) No, mogły się chociaż uczesać inaczej!!!
Nie wiem, dlaczego tak jest, ale ludzie około trzydziestki zaczynają preferować imprezy siedzone. Normalnie, biesiady, stół, żarcie, wóda, a ruszyć się nie ma gdzie, bo rzeczony stół zajmuje cały pokój. Po paru godzinach człowiek ziewa, dupsko boli (pewnie od tej wódki;P) i w ogóle robi się dziwnie. Między innymi dlatego nie mam w domu stołu...
Niedziela.
Rodzinny obiad na 7 osób w Meksykańskiej. Rodzina podzieliła sie na grupy - młodzież nastoletnia, młodzież miedzy 20 a 30 oraz "dorośli". Czyli z integracji nici. Młodzież 20-30 zamówiła sobie piwo, co spotkało się z wyraźną dezaprobatą "dorosłych" i wywołało pomówienia o alkoholizm. Nihil novi;P
Obejrzeliśmy "Woodsman" (nie pisze polskiego tytułu, bo - paradoksalnie - nie pasuje, a tytuł oryginalny MA duże znaczenie) z Kevinem Baconem. Mocny film, chociaż pozornie nic się w nim nie działo. Sceny w parku Andrju nie zniósł i wyszedł. Sama miałam ochotę tak zrobić, albo chociaż zamknąć oczy i zatkać uszy, jak się okazało - niesłusznie zupełnie. W każdym razie polecam!
W robo wszystko już działa, ehhh...czas zacząć robić:
Aha!!! Tak, to była pierwsza impreza od niepamiętnych czasów, gdzie dziewczyny były naprawdę dziewczynami i nic między nogami nie miały. Miały za to przewagę liczebną!!! ;PPP
Możemy iść do Atelier (Sopot) albo do Bohemy (Gdynia). Ciężka sprawa.
Bohema bliżej.
Ale w Atelier będą ludzie, których nie widzieliśmy dawno.
Ale Bohema bliżej.
Ale w Atelier ostatnio byliśmy latem.
Ale Bohema bliżej.
No żesz...
W Atelier towarzystwo od nas starsze i straszne pijaki.
W Bohemie młodsi i straszne pijaki.
No nieeeee
Wypijemy kawkę i się zastanowimy.
Nie poszliśmy nigdzie, co nie znaczy, że w domu marnowaliśmy czas ;PPP
Sobota.
Czas posprzątać.
Wieczorem parapetówa. (ja - kierowcą).
Wchodzimy, witamy się z Marcinem i Karoliną. Idę dalej, a Karolina wita się ze mną jeszcze raz. Ze hę??? Już mnie obcałowałaś dzisiaj??? Okazało się, że to nie była Karolina, tylko jej siostra-ksero Justyna:) No, mogły się chociaż uczesać inaczej!!!
Nie wiem, dlaczego tak jest, ale ludzie około trzydziestki zaczynają preferować imprezy siedzone. Normalnie, biesiady, stół, żarcie, wóda, a ruszyć się nie ma gdzie, bo rzeczony stół zajmuje cały pokój. Po paru godzinach człowiek ziewa, dupsko boli (pewnie od tej wódki;P) i w ogóle robi się dziwnie. Między innymi dlatego nie mam w domu stołu...
Niedziela.
Rodzinny obiad na 7 osób w Meksykańskiej. Rodzina podzieliła sie na grupy - młodzież nastoletnia, młodzież miedzy 20 a 30 oraz "dorośli". Czyli z integracji nici. Młodzież 20-30 zamówiła sobie piwo, co spotkało się z wyraźną dezaprobatą "dorosłych" i wywołało pomówienia o alkoholizm. Nihil novi;P
Obejrzeliśmy "Woodsman" (nie pisze polskiego tytułu, bo - paradoksalnie - nie pasuje, a tytuł oryginalny MA duże znaczenie) z Kevinem Baconem. Mocny film, chociaż pozornie nic się w nim nie działo. Sceny w parku Andrju nie zniósł i wyszedł. Sama miałam ochotę tak zrobić, albo chociaż zamknąć oczy i zatkać uszy, jak się okazało - niesłusznie zupełnie. W każdym razie polecam!
W robo wszystko już działa, ehhh...czas zacząć robić:
Aha!!! Tak, to była pierwsza impreza od niepamiętnych czasów, gdzie dziewczyny były naprawdę dziewczynami i nic między nogami nie miały. Miały za to przewagę liczebną!!! ;PPP

0 Comments:
Post a Comment
<< Home