Słownik synonimów.
Pewnego wieczoru, jak to zwykle czynię wieczorami, postanowiłam pójść spać. Kładę się więc, przykrywam i zaczynam odpływać. Wprostboski, niepomny swojego wstawania o 6 rano, siedzi jeszcze przed TV. Leżę sobie, leżę, jest miło, ciepło i przyjemnie aż tu nagle...!!!
Czuję jakieś zęby wbijające mi sie w nogę.
No tak, teoretycznie miły i mruczący kot jak zwykle urządza polowanie na leżącego, tchórz jeden.
Sprzedałam mu kopa i śpię dalej. Aż tu nagle...!!!
Czuję pazury na mojej ręce!!!
Myślę sobie: o ty chooju!!! No, ale przecież nie będę się tak wyrażać brzydko.
Ryczę więc strasznym głosem:
Andrzejku!!! Zabieraj tego penisa!!!
Hm.
Potem myślę sobie, jest wieczór, w domu cisza, sąsiedzi z pewnością musieli to słyszeć.
Yyyy. To było o kocie!!! O kocie!!!
Czuję jakieś zęby wbijające mi sie w nogę.
No tak, teoretycznie miły i mruczący kot jak zwykle urządza polowanie na leżącego, tchórz jeden.
Sprzedałam mu kopa i śpię dalej. Aż tu nagle...!!!
Czuję pazury na mojej ręce!!!
Myślę sobie: o ty chooju!!! No, ale przecież nie będę się tak wyrażać brzydko.
Ryczę więc strasznym głosem:
Andrzejku!!! Zabieraj tego penisa!!!
Hm.
Potem myślę sobie, jest wieczór, w domu cisza, sąsiedzi z pewnością musieli to słyszeć.
Yyyy. To było o kocie!!! O kocie!!!
