Wednesday, May 30, 2007

A co ja się tu rozpisywać będę, skoro znakomita większość moich czytelników brała udział w wydarzeniach ostatniego weekendu:)

Dodam tylko - pokazałam płytę rodzinie, która wydała zbiorowy okrzyk zgrozy: "i Sośnicka tutaj???!!!"

:]

Monday, May 21, 2007

Ja (do Meine Muter): Być może pojadę do warszawki się kulturalnie realizować.
Meine Muter: Weź ze sobą swoją siostrę!!!
Ja: ?!
M.M.: No co, możesz chyba trochę czasu z nią spędzić???
Ja: Nie, no mogę, pewnie, ale ile razy ją gdzieś zapraszam, to ona odmawia.
M.M.: No bo ona nie lubi siedzenia z piwem w knajpach.
Ja: A Ty myślisz, że co ja będę w wawie robić (hehe)???
M.M. ?!
Ja: I do tego w gejowskim lokalu!!!
M.M.: ?!!!!!!!!@#$%&*

No cóż. Nie wiem, czemu tak mam, ale niektórych, za przeproszeniem, członków mojej familii lubię pasjami szokować, drażnić i gorszyć;P

Friday, May 18, 2007

Spóźniłam się do roboty dzisiaj. Rano musiałam jeszcze zahaczyć o Gdańsk, wybrałam sobie więc ładną nową drogę, bez świateł, skrzyżowań i zwykle bez korków. Ale to co się tam działo... Sznur samochodów w obie strony, a tłum kierowców w środku pałający żadzą mordu. Myślę sobie - pewnie wypadek był albo co. Jadę sobie jadę i w końcu dotarłam do przyczyny zatoru.

Nie.

Nie.

Nie wierzę.

Oto zobaczyłam.

Kurewska PIELGRZYMKA.

Lezą środkiem drogi o godzinie 8.30 rano.

Państwo kościelne.

No żesz!!!

Thursday, May 17, 2007

Oj, nędznie się czuję dzisiaj, nędznie!!! Wczoraj na kolację przyszedł Z. ze swoją kochanką (no co, sam podkreślił, że to nie żona, nie dziewczyna i nie koleżanka, tylko kochanka... no skoro się upiera...) Kupiłam wino (jedno), żeby do kolacji wypić, Andrju otworzył sobie whisky. Kultura normalnie. A oni przynieśli jeszcze dwa wina, bosz. Wyszło więc, że butelka na głowę. W dwie godziny.

Zatem dzisiaj nędza i depresja.

Idę do fryzjera.

Friday, May 11, 2007

Kilka dni temu dowiedziałam się od Meine Muter, że strasznie dziecinna jestem. Powód? Otóż - 30 lat mam (bosz, dopiero w przyszłym roku!!!) i ciągle na imprezy chadzam, zamiast sie czymś poważnym zająć. (czym konkretnie?), a siostra moja, mimo że lat 19 ma, jest dojrzała i poważna, bo nie chadza. Hm. Muszę zatem popracowac nad nią ;P Chłopa jej znaleźć. Albo babę. Wszystko jedno. ;P W "Pomponie" (chociaż to kiepskie miejsce do szukania chłopa) już była, czas na "Niebieskiego kota". ;P

Moim poważnym problemem egzystencjalno-filozoficznym jest ostatnio majątek, jaki przepuszczam na rajstopy. I nie, że jakieś jedwabie i koronki, zwykłe takie z hipermarketu. Co założę, to się drą. Wymysliłam więc sposób na oszczędności. Będę chodzić w podartych!!! Cwiczę przed lustrem minę pod tytułem: właśnie_przed_chwilą_mi_się_podarły_i_nic_na_to_nie_poradzę. O.;)

Robię sobie zakupy wczoraj, robię, aż tu nagle wręczają mi kupon i każą do punktu obsługi klienta sie udac celem odebrania nagrody za przepuszczenie kasy na kremy. Hm. Kolejka gawiedzi przede mna stała i powodowała natychmiastową chęć ucieczki. Ale co tam. Twardo odstałam swoje i dostałam kubek. Niech coś mam z życia. ;PPP

Tuesday, May 08, 2007

Wczoraj po szściu miesiącach wrócił tata. Odbyła się więc rytualna wyprawa na lotnisko, normalnie chleb, sól i tańce ludowe. Tata kupił nam wszystkim perfumy, ale w czasie jakiegoś międzylądowania mu je zabrali, no żesz... Jeszcze mi Andrju wonieć zacznie.. A co tam, kupimy sobie w kraju.

Długi weekend minął bezproblemowo, leniwie i wiejsko, tzn. na wsi. Dowiedzieliśmy się z Andrju, że przypadnie nam zaszczytna rola bycia chrzestnymi. Hm. Jak nam załatwią kartki, że byliśmy u spowiedzi, to nie ma problemu. Zresztą, z czego ja bym się miała spowiadać? Męża mam wziętego droga kościelną, więc chyba już nie grzeszę? Chociaż podobno wiele rzeczy robionych z mężem to i tak grzech. Hm. No to ja już nie wiem. Od dzisiaj w nabożnym skupieniu i po ciemku ;P I koniecznie leżąc krzyżem. No.

A tak w ogóle to więcej nie jadę sama na samoobsługową myjnię samochodową. No bo żeby pięciu pracowników, zamiast coś robić, siedziało na ławce koło mojego samochodu ze zbiorową erekcją... Wygląda na to, że znowu zostałam zmolestowana wzrokiem, normalnie typ ofiary ze mnie.

Na rzecz zaprzyjaźnionego blogowicza uprawiam od wczoraj szeptany marketing. Wysłałam między innymi linka do jednej z moich koleżansi, a ona normalnie już wszystko na ten temat wiedziała:X Ta dziewczyna mnie momentami przeraża. Chłopa by sobie lepiej znalazła. Takiego hetero. :) Mógłby nawet skorzystać ze swojego prawa nie bycia przystojnym ;P