przegięcie czasoprzestrzeni
Jak już zapewne kiedyś wspominałam, w domu moim występuje jakieś zagięcie przestrzeni. Albo portal czasoprzestrzenny, albo co. Niech ci, co się na tym znają, dopowiedzą sobie teorię. No bo:
Regularnie giną mi jakieś rzeczy. Czasem wracają, a czasem nie. Kiedyś pisałam, że zgubiłam buty - do tej pory sie nie znalazły. Plus kilka pomniejszych rzeczy, jak kosmetyki, koraliki itd. Aha - no i tarka do żółtego sera też. Spłynęła odpływem w zmywarce??? Hm.
Ale ten portal nie jest w sumie przypisany do mojego mieszkania. On się przemieszcza wraz ze mną, w każdym miejscu, gdzie jestem, tam i on. Przykłady??? Ależ prosz:
Pacholęciem będąc w mieszkaniu rodziców zgubiłam żółwia. I to nie jakiegoś tam pluszowego czy z plastiku. Normalnie, takie zwierze, całkiem żywe. Nie ma go już 10 lat, a remont mieszkania wykonany przez rodziców w ostatnie wakacje wykazał, że zwłok jego nie ma w żadnym zakamarku.
W Gdańsku mieszkając w dzielnicy biedy i slamsów zgubiłam tzw. electric shocker, który tata mi kupił do obrony, bo się wystraszył, jak zobaczył gdzie się przeprowadzam.
Z powrotem w Gdyni się osiedlając zgubiłam duperele wymienione wyżej plus buty.
No ale nie dalej jak wczoraj portal czasoprzestrzenny połknął mi kota!!! Chcę już do roboty wychodzić, więc wołam:
kici kici kici kociaczku, gdzie jesteś???
chodź do pani, dostaniesz jedzonko???
kociaczku???
misiaczku???
maleństwo???
futrzaczku???
aż w końcu:
GDZIE JESTES CHOOJU???!!!???!!!
żadnego odzewu.
No nie mogę wyjść, dopóki go nie znajdę!!!
Po jakiś dziesięciu minutach portal czasoprzestrzenny wypluł kota w przedpokoju. Gdzie byłeś zarazo???
A potem pomyślałam sobie: a jeśli z tego innego wymiaru wrócił jakiś inny kot???
A jeśli kiedyś wchłonie mi wprostboskiego i wypluje jakiegoś obcego???
AAA!!!
Z innych rzeczy - w końcu wraca tata:DDD Dzwonił i mówił, że strasznie gruby jest (mama załamana) i ma długie włosy. No, chyba resztki włosów raczej:DDD
Regularnie giną mi jakieś rzeczy. Czasem wracają, a czasem nie. Kiedyś pisałam, że zgubiłam buty - do tej pory sie nie znalazły. Plus kilka pomniejszych rzeczy, jak kosmetyki, koraliki itd. Aha - no i tarka do żółtego sera też. Spłynęła odpływem w zmywarce??? Hm.
Ale ten portal nie jest w sumie przypisany do mojego mieszkania. On się przemieszcza wraz ze mną, w każdym miejscu, gdzie jestem, tam i on. Przykłady??? Ależ prosz:
Pacholęciem będąc w mieszkaniu rodziców zgubiłam żółwia. I to nie jakiegoś tam pluszowego czy z plastiku. Normalnie, takie zwierze, całkiem żywe. Nie ma go już 10 lat, a remont mieszkania wykonany przez rodziców w ostatnie wakacje wykazał, że zwłok jego nie ma w żadnym zakamarku.
W Gdańsku mieszkając w dzielnicy biedy i slamsów zgubiłam tzw. electric shocker, który tata mi kupił do obrony, bo się wystraszył, jak zobaczył gdzie się przeprowadzam.
Z powrotem w Gdyni się osiedlając zgubiłam duperele wymienione wyżej plus buty.
No ale nie dalej jak wczoraj portal czasoprzestrzenny połknął mi kota!!! Chcę już do roboty wychodzić, więc wołam:
kici kici kici kociaczku, gdzie jesteś???
chodź do pani, dostaniesz jedzonko???
kociaczku???
misiaczku???
maleństwo???
futrzaczku???
aż w końcu:
GDZIE JESTES CHOOJU???!!!???!!!
żadnego odzewu.
No nie mogę wyjść, dopóki go nie znajdę!!!
Po jakiś dziesięciu minutach portal czasoprzestrzenny wypluł kota w przedpokoju. Gdzie byłeś zarazo???
A potem pomyślałam sobie: a jeśli z tego innego wymiaru wrócił jakiś inny kot???
A jeśli kiedyś wchłonie mi wprostboskiego i wypluje jakiegoś obcego???
AAA!!!
Z innych rzeczy - w końcu wraca tata:DDD Dzwonił i mówił, że strasznie gruby jest (mama załamana) i ma długie włosy. No, chyba resztki włosów raczej:DDD

0 Comments:
Post a Comment
<< Home