Ciemność widzę.
Po intensywnym, ale jakże miłym weekendzie w równie miłym towarzystwie (dzięki Adasiu:)) Nastąpiła mała katastrofa.
Otóż, jako, że w poniedziałek nie szłam do biura, tylko jechałam w trasę, postanowiłam rano, w domu, sprawdzić sobie pocztę. Włączam komp, łączę się z TP (wiem, wiem, przestarzałe to i w ogóle się nie opłaca), aż tu nagle...
Jak nie jebnie...!
Huk.
Błysk.
Dym.
I smród!!!
I stała się ciemność.
Leżę na podłodze, włos zjeżony, kieca w górze (no dobra, to ostatnie to już konfabulacja, żeby czytelnicy się przejęli i w pełni odczuli dramatyzm sytuacji).
(btw, wujek - a co się teraz musi dziać we Władywostoku!!!)
No tak.
No nieeeeeeee.
Usmażyłam kompa. Upiekłam, zgrillowałam!!!
Myslę sobie - jak ja to powiem wprostboskiemu???
a) sam się spalił, nawet go nie dotknęłam.
b) zabrali prąd, a jak oddali, to się włączył (sam) i spalił.
c) była burza (tylko w Gdyni) i jak grzmotnęło, to ominęło piorunochrony i trafiło w kompa. (profilaktycznie mogłam jeszcze uszkodzić TV, żeby było bardziej autentycznie).
d) mówię prawdę, całą prawdę i tylko prawdę!!! Czyli - się spalił, bo nie podłączyliśMY listwy przepięciowej.
Wygrał wariant D. O, ja frajerka:)
Teraz wypadałoby błysnąć błyskotliwą puentą do całej historii. . Ale skoro elektryka wypaliła mi połowę mózgu, to sobie daruję.
Otóż, jako, że w poniedziałek nie szłam do biura, tylko jechałam w trasę, postanowiłam rano, w domu, sprawdzić sobie pocztę. Włączam komp, łączę się z TP (wiem, wiem, przestarzałe to i w ogóle się nie opłaca), aż tu nagle...
Jak nie jebnie...!
Huk.
Błysk.
Dym.
I smród!!!
I stała się ciemność.
Leżę na podłodze, włos zjeżony, kieca w górze (no dobra, to ostatnie to już konfabulacja, żeby czytelnicy się przejęli i w pełni odczuli dramatyzm sytuacji).
(btw, wujek - a co się teraz musi dziać we Władywostoku!!!)
No tak.
No nieeeeeeee.
Usmażyłam kompa. Upiekłam, zgrillowałam!!!
Myslę sobie - jak ja to powiem wprostboskiemu???
a) sam się spalił, nawet go nie dotknęłam.
b) zabrali prąd, a jak oddali, to się włączył (sam) i spalił.
c) była burza (tylko w Gdyni) i jak grzmotnęło, to ominęło piorunochrony i trafiło w kompa. (profilaktycznie mogłam jeszcze uszkodzić TV, żeby było bardziej autentycznie).
d) mówię prawdę, całą prawdę i tylko prawdę!!! Czyli - się spalił, bo nie podłączyliśMY listwy przepięciowej.
Wygrał wariant D. O, ja frajerka:)
Teraz wypadałoby błysnąć błyskotliwą puentą do całej historii. . Ale skoro elektryka wypaliła mi połowę mózgu, to sobie daruję.

1 Comments:
Bardzo zabawne muszę przyznać mimo że to mój komputer.
Post a Comment
<< Home