Tuesday, April 15, 2008

do grobu mnie wpędzisz zarazo przeklęta!!!

Siedzę sobie wczoraj w robo, cisza, spokój, morze szumi, słońce świeci i ptaszki śpiewają. Aż tu nagle dzwoni komóra. Wyświetla się - mama. Odbieram. Głos roztrzęsiony, piskliwy i histeryczny. Pytam - co się stało??? A tu tradycyjnie, meine Schwester znowu numerów jakiś narobiła na uczelni swojej. No nieeeeeeee.

Pod głębokim wpływem tonu mojej mamy udzielił mi się dokładnie jej nastrój. I z tych nerw: rozbolała mnie głowa, brzuch i mięśnie, kark się napiął do granic możliwości i bolał przeokrutnie, a dodatkowo, chyba pierwszy raz w życiu odczułam wyraźny skok ciśnienia. Odechciało mi się też pracować i jeść. I wszystko z tych nerw.

I jak ja mam własne dzieci mieć, skoro taką reakcję spowodowało dziecko w ogóle nie moje, chociaż ze mną spokrewnione??? Pojęłam też dokładnie znaczenie słów - ty mnie do grobu wpędzisz!!! No bo mama prawie zawału dostała, a ja razem z nią. Nie, ten sport nie dla mnie jest. Ja jestem spokojny człowiek i denerwować się nie mogę!!!

No to tyle w tym temacie.

A za oknem dzisiaj wiosna, słońce, morze i ptaszki. Jak wczoraj, wrrr.

Wieczorem wizyta Dziadów, Wujek wraca i w ogóle będzie fajnie. Jak wynika z poprzedniego zdania - rodzinnie.;PPP

0 Comments:

Post a Comment

<< Home