Piątek 13-go
W sklepie, po pracy:
Wprostboski: Chcę nowe buty!!!
Ja: Mówisz - masz:)
Żądany towar zakupiono.
Dwie godziny później, w domu.
Ja: Dzwonił J. i mówił, żebyśmy poszli na Strych.
Wpr.boski: Ja nie mogę, bo się muszę uczyc.
Ja: To ja pójdę sama.
Wpr.boski: Idę z tobą!!!
Na Strychu:
M.: No więc, przychodzę do pracy, odpalam kompa i wsiadam do mojego statku kosmicznego. Przez całe osiem godzin latam w przestrzeni, oglądam widoki i w ogóle zajebiście jest.W tej grze można robic wszystko!!!
W.: A można wylądowac na planecie?
M.: Nie.
W.: A można chodzic po statku?
M.: Nie.
W.: A można strzelac do obcych?
M.: Nie.
W.: A ja sobie wypożyczyłem cztery filmy na DVD (padają stosowne tytuły).
M.: O, pożycz!!!
W.: Nie mogę, mam je w pracy.
D.: A ja potrafię kąpac małe dziewczynki... (napotyka pełne konsternacji spojrzenia) ... no co, w szkole rodzenia się nauczyłem.
W.: A ja za miesiąc odbieram nowy dowód.
M.: Ja to bym nie mógł tak z dwiema kobietami naraz. Nie wiadomo, co zrobic z tymi wszystkimi rekami i nogami... a poza tym, skończysz z jedną i chcesz spac, a tu jeszcze trzeba drugą, eee...
P.: Jadę do Sopotu, M.
M.: Jak?
P.: Taksówką.
M.: Paris Hilton, k...
Barman: Za pół godziny zamykamy.
Ja: A to piwo to dzisiaj niedobre było.
J.: Wiecie, jak to sie robi "na nieznajoma"? Siedzisz na własnej ręce przez 20 minut, a potem robisz to, co zwykle. Wersja dla kobiet nazywa sie "na obcego".
Po pół godzinie, buda z żarciem.
J.: Zjada podwójną zapiekankę z sosem czosnkowym i keczupem.
Ja: Podaję mu serwetkę.
Serwetka: Spada na ziemię.
J.: Podnosi i wyciera sobie okolice twarzy.
15 minut później, w sklepie:
Wpr.boski: Poproszę cztery duże Kubusie, duży sok pomarańczowy i chleb.
Pani za lada: O, jakaś bezalkoholowa impreza, hehe.
W domu:
J. z A.: Piją Kubusia o smaku bananowym.
Wpr.boski i ja: Piją Kubusia o smaku marchewkowym.
W tle lecą "Włatcy móch"
J.: A mnie zawsze wzrusza Czesio.
Wpr.boski: Jako jedyny trzeźwy przysypia.
Kot: Na zakończenie wieczoru zeisrał się pod prysznic.
Wprostboski: Chcę nowe buty!!!
Ja: Mówisz - masz:)
Żądany towar zakupiono.
Dwie godziny później, w domu.
Ja: Dzwonił J. i mówił, żebyśmy poszli na Strych.
Wpr.boski: Ja nie mogę, bo się muszę uczyc.
Ja: To ja pójdę sama.
Wpr.boski: Idę z tobą!!!
Na Strychu:
M.: No więc, przychodzę do pracy, odpalam kompa i wsiadam do mojego statku kosmicznego. Przez całe osiem godzin latam w przestrzeni, oglądam widoki i w ogóle zajebiście jest.W tej grze można robic wszystko!!!
W.: A można wylądowac na planecie?
M.: Nie.
W.: A można chodzic po statku?
M.: Nie.
W.: A można strzelac do obcych?
M.: Nie.
W.: A ja sobie wypożyczyłem cztery filmy na DVD (padają stosowne tytuły).
M.: O, pożycz!!!
W.: Nie mogę, mam je w pracy.
D.: A ja potrafię kąpac małe dziewczynki... (napotyka pełne konsternacji spojrzenia) ... no co, w szkole rodzenia się nauczyłem.
W.: A ja za miesiąc odbieram nowy dowód.
M.: Ja to bym nie mógł tak z dwiema kobietami naraz. Nie wiadomo, co zrobic z tymi wszystkimi rekami i nogami... a poza tym, skończysz z jedną i chcesz spac, a tu jeszcze trzeba drugą, eee...
P.: Jadę do Sopotu, M.
M.: Jak?
P.: Taksówką.
M.: Paris Hilton, k...
Barman: Za pół godziny zamykamy.
Ja: A to piwo to dzisiaj niedobre było.
J.: Wiecie, jak to sie robi "na nieznajoma"? Siedzisz na własnej ręce przez 20 minut, a potem robisz to, co zwykle. Wersja dla kobiet nazywa sie "na obcego".
Po pół godzinie, buda z żarciem.
J.: Zjada podwójną zapiekankę z sosem czosnkowym i keczupem.
Ja: Podaję mu serwetkę.
Serwetka: Spada na ziemię.
J.: Podnosi i wyciera sobie okolice twarzy.
15 minut później, w sklepie:
Wpr.boski: Poproszę cztery duże Kubusie, duży sok pomarańczowy i chleb.
Pani za lada: O, jakaś bezalkoholowa impreza, hehe.
W domu:
J. z A.: Piją Kubusia o smaku bananowym.
Wpr.boski i ja: Piją Kubusia o smaku marchewkowym.
W tle lecą "Włatcy móch"
J.: A mnie zawsze wzrusza Czesio.
Wpr.boski: Jako jedyny trzeźwy przysypia.
Kot: Na zakończenie wieczoru zeisrał się pod prysznic.

0 Comments:
Post a Comment
<< Home