Friday, July 13, 2007

Moja wczorajsza rozmowa z J.
On: Będę w sierpniu. Tęsknię za wami, musimy się napić.
Ja.: Super!!!
On: Tylko mnie nie wkurwiać, bo jestem w fatalnym stanie psychicznym!!!
Ja: Co się stało???
On: Zycie!!! Ja nie chcę być dorosły!!!
Ja: *shock*
On: No tak, praca, pieniądze i podatki!!! I baby!!! Wszystko bez sensu jest, wszystko poszło nie tak...

No cóż.

Ja tam lubię dorosła być, przynajmniej się mogłam z domu wyprowadzić:) Właśnie wybieram sie na urlop i roztaczam sama przed sobą perspektywę spania do południa, ach i och. Wreszcie zaległości czytelnicze nadrobię, tylko muszę się w odpowiednią literaturę zaopatrzyć ;P ;P ;P

A w sobotę imieniny wujka W., na które zaproszeni zostaliśmy (czyli jednak jesteśmy juz dorośli, skoro pokolenie 30 lat starsze zaprasza nas na swoje impry:O)

A tak w ogóle to na pewnym moim dawno temu ulubionym portalu uświadczyłam wpis w stylu, że fajnie, że tu się spotkaliśmy, bo taka miła dziewczyna jestem. Podpisał się wirtualnie nieznany mi użytkownik jakiś tam, lat 58. Myślę sobie, WTF??? Kolega taty jakiś? Wujek?? Klient nie daj boże??? Ciekawostka:/ Jedyny "podejrzany" członek rodziny ma około 48-50 lat, więc to chyba nie on. A może?

Well. Andrju zażyczył sobie kolejnego filmu z Bronsonem, który oczywiście dla niego zanabyłam. Cieszyć się tylko mogę, że nie życzy sobie filmów z jakimis gołymi babami (a grozi mi, że oglądać zacznie za karę, bo ja niby nieodpowiednią literaturę czytuję), bo byłabym wtedy zazdrosna. A Bronson nieszkodliwy jest:)

Wednesday, July 11, 2007

Chodze sobie wczoraj po Realu, chodzę, mleko, chleb, woda, soki itd.... Aż tu nagle czuję, że zjeżdża mi prawa pończocha :X No nie. Z każdym krokiem niżej i niżej, aż w końcu postanowiłam coś z tym zrobić. Przemknęłam się chyłkiem w stronę stoiska kosmetycznego (bo jak wiadomo, naród brudasów tam rzadko zagląda, więc pusto było między półkami). Nikogo, skonstatowałam chytrze. Podwijam wiec kiece, poprawiam, co należy i jest ok. No ale. Z pomiędzy półek czai się przedstawiciel SS - czyli tzw. Sprośny Staruszek. I się ślini normalnie. Zeby człowiek nie mógł się w spokoju poprawić między mydłem w płynie a farbą do włosów... Eh.
Znowu wojna z meine Muter. Ja obrażona, ona obrażona, nie gadamy.
Ale przynajmniej w pracy spokój:D
A w niedzielę z Madzia na browara - we dwie. Celem opicia pierwszych zmarszczek ;P

Thursday, July 05, 2007

Dokładnie tak - Bjork, Groove i Kombajn wymiatali:) I my wymiataliśmy:) Dzięki Adaś:)