Wednesday, July 11, 2007

Chodze sobie wczoraj po Realu, chodzę, mleko, chleb, woda, soki itd.... Aż tu nagle czuję, że zjeżdża mi prawa pończocha :X No nie. Z każdym krokiem niżej i niżej, aż w końcu postanowiłam coś z tym zrobić. Przemknęłam się chyłkiem w stronę stoiska kosmetycznego (bo jak wiadomo, naród brudasów tam rzadko zagląda, więc pusto było między półkami). Nikogo, skonstatowałam chytrze. Podwijam wiec kiece, poprawiam, co należy i jest ok. No ale. Z pomiędzy półek czai się przedstawiciel SS - czyli tzw. Sprośny Staruszek. I się ślini normalnie. Zeby człowiek nie mógł się w spokoju poprawić między mydłem w płynie a farbą do włosów... Eh.
Znowu wojna z meine Muter. Ja obrażona, ona obrażona, nie gadamy.
Ale przynajmniej w pracy spokój:D
A w niedzielę z Madzia na browara - we dwie. Celem opicia pierwszych zmarszczek ;P

2 Comments:

Blogger Morph said...

boszzzzzz a ja za 2 lata bede mial 30stke.........

7:56 AM  
Anonymous Anonymous said...

Wszystko pod kontrolą,bez paniki. Ten zaśliniony staruszek to byłem JA
incognito;)

7:59 AM  

Post a Comment

<< Home