Monday, November 26, 2007

?&%#$@(*&%

Nie dalej jak w czwartek domagała się ode mnie kasy Cyfra Plus. A tu w piątek dostaje taki oto list:

"(...)
Jako parafianie jesteśmy odpowiedzialni za swoją parafię (...) Mamy troszczyć się o siebie wzajemnie i wspierać modlitwami i pomocą materialną. Z ofiar złożonych przez parafian mamy kościół, kaplicę i dom parafialny. To wszystko potrzebuje utrzymania i ciągłych prac konserwacyjnych. W kościele parafialnym w ostatnim czasie położyliśmy posadzkę granitową, która jest piękna ale i kosztowna. (...) Myślimy o ławkach do kościoła (znowu wielkie pieniądze), ale to dopiero po spłaceniu posadzki, inaczej nie damy rady. O ogrzewaniu kościoła możemy tylko pomarzyć, jest to bardzo kosztowna inwestycja, a patrząc na wysokość ofiar, które wpływają w kolekcie, nie widzimy możliwości jej realizacji. No bo ile można otrzymać od 19,5% praktykujących, to jest 1850 osób (...), poza tym nie wszyscy dorośli w każdą niedzielę składają ofiary!
Z ofiar składanych Parafia musi także opłacić inne świadczenia, gaz, energię, wod.-kan., wywóz śmieci, ubezpieczenie, ZUS, Urząd Skarbowy (...) Do tego dochodzą inne opłaty kościelne (...) ponad 15 tys. rocznie (...) są zadłużenia, a przyszłość nir zapowiada poprawy.
Wasz Ks. Proboszcz XY"

No nieeeee, nieee, nie wierzę... idę się biczować makaronem.

Friday, November 23, 2007

Napisałam:

">



Gdynia, 23.11.2007




Szanowni Pańswo,


Od kilku tygodni, poprzez automatycznie nagraną wiadomość, dostaję od Państwa informacje o moim rzekomym zadłużeniu w Cyfrze Plus. W tej sprawie wysłałam do Państwa maila, w którym poinformowałam, iż nigdy nie zawierałam z Państwem żadnej umowy, nie korzystam z Państwa oferty teraz, ani nie korzystałam z niej w przeszłości. Pomimo, że na maila nikt nie raczył mi odpowiedzieć, sprawę uznałam za zamkniętą.


Automatyczne wezwania do zapłaty jednak nadal miały miejsce. Poświęciłam zatem swój cenny czas i pieniądze, aby zadzwonić do Państwa biura obsługi klienta i ostatecznie wyjaśnić tę sprawę. Osoba, która odebrała telefon nie potrafiła jednak pomóc, ale podała mi numer infolinii. Tam, jak się niestety przekonałam, nie sposób się dodzwonić, ponieważ “wszyscy konsultanci są zajęci, czas oczekiwania – 10 minut”. Podkreślam po raz kolejny, nie mam nic wspólnego z Państwa firmą, więc nie widzę powodu, dla którego miałabym tak długo czekać na połączenie z konsultantem.


Wczoraj jednak, czyli 22 listopada 2007 roku, nastąpił przełom. Zamiast automatu zadzwoniła do mnie żywa osoba. Pracownik Cyfry Plus niezmiernie się zdziwił, że nie nazywam się Monika K., a z Cyfry Plus nie korzystam. Co więcej, ów pracownik raczej nie uwierzył w moje słowa, sugerując mi nawet, że skoro Monika K. to nie ja, to powinnam jak najszybciej tę osobę odszukać, bo inaczej MOGĘ SIĘ SPODZIEWAĆ DALSZYCH TELEFONÓW, A W KONSEKWENCJI WIZYTY WINDYKATORA. (sic!).


No proszę Państwa, to już jest jakiś absurd, sytuacja rodem z Kafki.


Porażona Państwa niekompetencją, tylko, powtarzam, tylko i wyłącznie przez grzeczność oderwałam się od czynności, które akurat wykonywałam i udałam się osobiście na poszukiwania pani Moniki K. Wykonując za darmo Państwa pracę dotarłam do w/w osoby i poinformowałam ją o całej sprawie. Pani K. była niezmiernie zaskoczona z trzech powodów:


Po pierwsze, twierdzi, że wszystkie faktury na bieżąco opłaca. Zobowiązała się jednocześnie wysłać Państwu faksem dowody wpłaty.


Po drugie, dziwi się, że skoro rzekomo zalega z płatnościami od trzech miesięcy, dlaczego Państwo nie odłączyli jej telewizji?


Po trzecie, zażenowana jest, że w całą sprawę zostałam wmieszana ja – osoba zupełnie obca.


Proszę zauważyć pewne subtelne różnice:


Monika K. – klientka Cyfry Plus.

ul. XY D/3

81-XYZ Gdynia


Karolina K.-M. – czyli ja - osoba NIE BĘDĄCA klientką Cyfry Plus.

ul. XY F/3

81-XYZ Gdynia


Litery D i F w znaczący sposób różnią się od siebie, ale tę różnicę, myślę, poznali Państwo na etapie własnej edukacji elementarnej.


Dlatego kategorycznie nie życzę sobie żadnych telefonów z Państwa strony, żadnych wizyt, domagam sie też, aby mój numer został usunięty z Państwa rejestru.


Z poważaniem


Karolina K.-M."


I wysłałam.

Wednesday, November 14, 2007

"Metro": Polski Kościół rozpoczął rozprowadzanie pierścieni błogosławionej Karoliny. Obrączki, mające promować czystość seksualną, zyskują popularność głównie wśród młodych dziewcząt i chłopców.

Za: onet.pl

Też wiedzieli rodzice, jak mnie nazwać:OOO

100000000000 lat dla mojego szanownego kolegi małżonka:)

Wszystkiego najlepszego kochanie:DDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD
:*
:*
:*

Monday, November 12, 2007

WTF???

W piątek dokonałam niemożliwego. Otóż w pewnym lokalu siedząc upiłam się dwoma piwami. DWOMA!!! Zresztą, siedzący po mojej prawej kolega Tomek upił się trzema, więc WTF??? Wspólnie doszliśmy do wniosku, że barman musiał nam zaaplikować pigułkę gwałtu. Ale jak to tak??? Gwałcić i jego, i mnie??? Babę i chłopa??? Naraz???!!! Swinia, nie barman, normalnie, proszę państwa, to świnia jakaś zboczona!!!

No.

W sobotę było już normalniej:)

A teraz ciąg dalszy rozważań filmowo-literackich: "The Night Listener" (Armistead Maupin) - konfrontacja książka-film. Ci Amerykanie to wszystko spieprzą, spłycą i przepuszczą przez wyżymaczkę. Ale książka super.

AHA!!! Specjalnie dla A. - streszczenie pewnej bardzo nieprzyzwoitej książki - bo się domagał. Streszczenie brzmi:

POSPRZATAC, ZIEMNIAKI OBRAC, SMIECI WYWALIC, WYKONAC!!!!!!!!!!!!!!!

tytuł: "Domination". Bardzo pouczająca lektura, tysiące istot uciskanych w domowym zaciszu powinno ją przeczytać;)

;PPP

Friday, November 09, 2007

10000000 lat 100000000 lat :DDD

Najlepszego, Adasiu z okazji 18 urodzin po raz kolejny!!! Ode mnie i wprostboskiego oczywiście:)

:DDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD

hm

Jako, że wprostboski urządza mi ostatnio karczemne awantury połączone z rzucaniem przedmiotami oraz mięsem za wywlekanie na blogu naszych prywatnych spraw, postanowiłam, że od dzisiaj będę pisać tylko o literaturze i muzyce, no, może czasem też o czymś innym ;PPP

W weekend skończyłam czytać "Please, Daddy, no" by Stuart Howarth i normalnie mnie zatkało. Wstrząsająca lektura. Do tego stopnia, że umieściłam swoja pierwszą recenzję na amazonie, a teraz boję się tam zaglądać, bo nie chcę widzieć, jakich błędów narobiłam. W każdym razie - polecam. Tym, co mają mocne nerwy i zgrzewkę chusteczek. W ogóle lubię książki, w których główny bohater przechodzi jakąś straszna traumę, o ile oczywiście, w miarę dobrze się kończą. Czekam teraz na tom drugi.

Oraz kupiłam sobie nową płytę - Andrea Bocelli "Vivere". Jak zapuściłam w samochodzie, to normalnie... Ach. Wprostboski bardzo zdziwiony był, bo uważał mnie ostatnio za miłośniczkę techno. Najlepiej niemieckiego. No bez przesady, bez przesady. Mówiłam przecież, że kawałek, który mi się spodobał, był belgijski!!!

No. Jak na post literacko-muzyczny może być.;P

Wednesday, November 07, 2007

tortury wprostboskiego

Jako, że zbliżają się wprosboskiego urodziny, to zanabyłam dla niego prezent. Dwa nawet, a co. Po czym poinformowałam go o tym, ale nie mówiąc, co to są za prezenty. I tak sobie leżą spakowane, w pudle, obwiązane sprytnie wstążką, żeby nie mógł odpakować, kiedy mnie nie będzie w domu. Wprostboski już nie może z ciekawości, a mnie się to strasznie podoba. Normalnie...

I'm a sadist ;PPP

Tuesday, November 06, 2007

nostalgii łyk

Wracam sobie wczoraj z tańców wieczorem, wykończona jak zwykle, no ale kto zrobi zakupy, no kto. Zatrzymałam się więc przy Zabce aby zanabyć produkty na śniadanie. W okolicy mnóstwo meneli, a kilku z nich przyszło do Zabki uzupełnić zapasy. I tak patrzę na nich, jak kupują te browary, a potem otwierają zaraz na ulicy i tak sobie chodzą. I tak jakoś nostalgia mnie wzięła za moimi żulerskimi czasami, piwko, ławka i koledzy ;PPP Albo klatka schodowa. Albo pod klatką. W wersji wypasionej - plaża. Ach, to były czasy. Rozczulające.

Chlip, chlip, idę po piwo, kto idzie ze mną???

;PPP