Weekend upłynął pod znakiem prezentów. Oczywiście, była umowa, że kupujemy drobiazgi, nic drogiego ani wyszukanego, bo kasy nie ma itd. itp. Co z tego, skoro tych "drobiazgów" należy zanabyć dla 14 osób??? Cieszę się niezmiernie, że nie utrzymuję kontaktów z jeszcze większą częścią rodziny... Były więc: kosmetyki i inne akceroria okołomakijażowe, alkohole, kasa (dla chrześniaka), zabawki (jesoo, jakbym chciała teraz dzieckiem być!!!) i inne pierdoły. Najlepszy prezent dostanie J. - haha - kupiliśmy mu BUTY. Po ostatniej wizycie w Bohemie stwierdziłam, że dłużej nie mogę patrzeć na niego w tych rozwalonych, podartych, wypłowiałych, jeszcze z licealnych czasów nie_wiadomo_czym. Z knajpy go kiedyś wyrzucą jako kloszarda, niech tylko spojrzą, co on na nogach nosi. Wynaleźliśmy zatem całkiem fajne skórzane buty tzw. miejskie (z przeceny;)) i drogą kupna nabyliśmy. W sumie sam powinien wybrać, ale jak dotąd wszelką kasę, jaką na ten cel dostawał, przepijał. Więc będzie nosił, co dostanie;P
A do Bohemy to może nas nie wpuszczą już. W sumie nic nie pamiętam, ale podobno chłopaki tak intensywnie naprawiali obluzowane drzwi do kibla, że wyrwali je z korzeniami z futryny. Hmmm, kiedy to było???
J. ściągnął mi "Plata Quemada" wczoraj, więc zasiadłam wieczorem do oglądania, popcorn, cola, okulary trójwymiarowe, aż tu nagle okazuje się, że mój odtwarzacz nie czyta wgranych tam napisów :(((((((( Byłam jednak uparta i obejrzałam do końca, chociaż po hiszpańsku nie zrozumiałam ani jednego słowa, no żesz, jakie to frustrujące było... Andrju miał ze mnie niezły ubaw i wyzywał od desperatek ;P
A w Sopocie...idę sobie Monciakiem, idę i widzę św. Mikołaja z cukierkami. Na dziecko wprawdzie nie wyglądam, ale koleś i tak podchodzi. Nie oferuje cukierków jednakże, tylko pyta co robię we wtorek, bo on ma wtedy wolne i moglibyśmy...!!! Swinia, nie Mikołaj, zburzył całe moje wyobrażenie z dzieciństwa o dobrym dziadku rozdającym prezenty, dziadku, który życia seksualnego nie prowadzi i tego typu haniebnych występków się nie dopuszcza. A ten tutaj do mnie z czyms takim, ehhh. Rodzice mnie oszukali. Poszukuje teraz jakiegoś dobrego psychoanalityka.
A w Empiku...odbieram sobie moje niezwykle wyrafinowane zamówienie, a koleś w kasie, zamiast zwyczajowego xxx polskich donkli poproszę, mówi: ach, proszę pani, jaki świetny film widziałem ostatnio, myślę, że pani też by się spodobał, ale na polskim rynku go jeszcze nie ma, a ja go... i dalej coś tam w ten deseń. Czy ja jakies extra feromony wydzielam w tych dniach??? No przecież sie kąpałam...