Thursday, December 21, 2006

............

Siedzę sobie w pracy, siedzę i myślę, jak to ja strasznie i przeokrutnie nienawidzę swoich klientów... Az tu nagle wpada jeden z nich z czekoladkami i życzeniami zdrowych i wesołych. Hm. I co, mam teraz zmienić zdanie??? Toz to będzie czyste kurestwo... Zastanowię sie nad tym, jak się wyśpię, a teraz idę pożerać czekoladki:)
"Raz w roku w Skiroławkach" wreszcie do mnie dotarło. Już na drugiej stronie autor zamieścił malowniczy opis gwałtu na gołej babie w oborze, gwałtu, którego dopuścił sie przedstawiciel inwentarza tejże baby, co wywołało u mnie niesamowity napad śmiechu. Na odsiecz popędził mąż uzbrojony w widły i zakatrupił. I coś mi się widzi, że całość będzie w tym klimacie. Andrju pyta: czy Ty nie możesz przeczytać czegos normalnego??? Chociaż raz??? ;PPP

Wednesday, December 20, 2006

???????

Po jakiego chooja, no po jakiego ja się pytam, empik chwali się swoją przeogromnie szeroką ofertą, skoro nie jest w stanie sprowadzić mi rzeczy, które zamawiam i które oficjalnie w jego ofercie widnieją??? "Money to burn" anulowali mi po raz czwarty. "Beat the devil" po raz pierwszy i zapewne nie ostatni. O "Prison Break" chyba w życiu nie słyszeli, nie mówiąc już o "Oz". Do doopy z taką ofertą. Wrrrrrrr...
A tak a' propos... pomawiałam A. o bycie pogromcą_kelnerów, a sama okazałam się - wg Andrju - pogromczynią_ochroniarzy_sklepowych_i_sprzedawców_tamże :O Bo wychodzimy sobie ze sklepu, za towar zapłaciwszy uprzednio, aż tu nagle odzywa się alarm w bramce i chudy niczym anorektyk wąsaty ochroniarz sadzi w moją stronę z groźną miną. O nie, prosze pana...Okazało się w końcu, że sprzedawczyni zapomniała odpiąć ten plastikowy dynks, który przypięty był w wewnętrzej kieszeni kupowanej sztuki odzieży. Jestem osobą spokojną, miłą i sympatyczną, nie krzyczę, nie miotam się, ale - podobno - posłałam ochroniarzowi jedno z TYCH spojrzeń. Czyli spojrzenie_które_zabija. Aż się koleś wystraszył i najuniżeniej przepraszał wespół w zespół ze sprzedawczynią. Hm.
W pracy manko-gigant. Tak źle nie było jeszcze nigdy. Jak, skąd, dlaczego??? Eh.

Monday, December 18, 2006

hoł hoł hoł mery kristmas

Weekend upłynął pod znakiem prezentów. Oczywiście, była umowa, że kupujemy drobiazgi, nic drogiego ani wyszukanego, bo kasy nie ma itd. itp. Co z tego, skoro tych "drobiazgów" należy zanabyć dla 14 osób??? Cieszę się niezmiernie, że nie utrzymuję kontaktów z jeszcze większą częścią rodziny... Były więc: kosmetyki i inne akceroria okołomakijażowe, alkohole, kasa (dla chrześniaka), zabawki (jesoo, jakbym chciała teraz dzieckiem być!!!) i inne pierdoły. Najlepszy prezent dostanie J. - haha - kupiliśmy mu BUTY. Po ostatniej wizycie w Bohemie stwierdziłam, że dłużej nie mogę patrzeć na niego w tych rozwalonych, podartych, wypłowiałych, jeszcze z licealnych czasów nie_wiadomo_czym. Z knajpy go kiedyś wyrzucą jako kloszarda, niech tylko spojrzą, co on na nogach nosi. Wynaleźliśmy zatem całkiem fajne skórzane buty tzw. miejskie (z przeceny;)) i drogą kupna nabyliśmy. W sumie sam powinien wybrać, ale jak dotąd wszelką kasę, jaką na ten cel dostawał, przepijał. Więc będzie nosił, co dostanie;P
A do Bohemy to może nas nie wpuszczą już. W sumie nic nie pamiętam, ale podobno chłopaki tak intensywnie naprawiali obluzowane drzwi do kibla, że wyrwali je z korzeniami z futryny. Hmmm, kiedy to było???
J. ściągnął mi "Plata Quemada" wczoraj, więc zasiadłam wieczorem do oglądania, popcorn, cola, okulary trójwymiarowe, aż tu nagle okazuje się, że mój odtwarzacz nie czyta wgranych tam napisów :(((((((( Byłam jednak uparta i obejrzałam do końca, chociaż po hiszpańsku nie zrozumiałam ani jednego słowa, no żesz, jakie to frustrujące było... Andrju miał ze mnie niezły ubaw i wyzywał od desperatek ;P
A w Sopocie...idę sobie Monciakiem, idę i widzę św. Mikołaja z cukierkami. Na dziecko wprawdzie nie wyglądam, ale koleś i tak podchodzi. Nie oferuje cukierków jednakże, tylko pyta co robię we wtorek, bo on ma wtedy wolne i moglibyśmy...!!! Swinia, nie Mikołaj, zburzył całe moje wyobrażenie z dzieciństwa o dobrym dziadku rozdającym prezenty, dziadku, który życia seksualnego nie prowadzi i tego typu haniebnych występków się nie dopuszcza. A ten tutaj do mnie z czyms takim, ehhh. Rodzice mnie oszukali. Poszukuje teraz jakiegoś dobrego psychoanalityka.
A w Empiku...odbieram sobie moje niezwykle wyrafinowane zamówienie, a koleś w kasie, zamiast zwyczajowego xxx polskich donkli poproszę, mówi: ach, proszę pani, jaki świetny film widziałem ostatnio, myślę, że pani też by się spodobał, ale na polskim rynku go jeszcze nie ma, a ja go... i dalej coś tam w ten deseń. Czy ja jakies extra feromony wydzielam w tych dniach??? No przecież sie kąpałam...

Thursday, December 14, 2006

gołe owłosione nogi

Piękne lato mieliśmy w tym roku, no piekne. A jesień jeszcze piękniejszą. O zimie nie wspominając, no wspaniała jest, cudowna, mniam mniam. Ludzie tak się na tej pięknej pogodzie zafiksowali, że w październiku jeszcze w krótkich gaciach latali. Myślałam sobie wtedy, jesoo, co za młoty, jak zobacze jeszcze kogoś tak ubranego, to chyba pobiję.
No i zobaczyłam. Wczoraj. 13 grudnia, 6 stopni na dworze, a jełop pogina w szortach. Nie wiedziałam, czy spełnic moją październikową groźbę, czy nie ryzykować???
A w pracy wciąż przymusowy luz-blues, czyli kolejna awaria, no żesz...Dawno bym miała wszystko zrobione, a tak to prawdopodobnie nie wezmę tyle wolnego przed końcem roku, ile bym chciała, bo trzeba przecież te wszystkie gówna pozamykać, kurwa no!!! Przed klientami się tłumaczę jak głupia i czuję, że wypada to żałośnie, no bo w końcu 5 tygodni!!! Część rzeczy zwaliłam na strajkujących do niedawna listonoszy, że to niby przez nich nie dotarło wszystko, co trzeba.
A ten dureń sąsiad z góry, co wiercił u siebie w podłodze i w związku z tym wywiercił mi dziurę w suficie, znowu zaprosił kolegów z wiertłami udarowymi. I wiercą. Cholery dostanę.
Za to dzisiaj przyjechałam kolejką do pracy - bo 0 15.00 składam papiery i idę z Olą w miasto!!!

Wednesday, December 13, 2006

:///

Tak się zastanowiłam właśnie, jakie to świetne rady potrafię dawać. Przykład: J. kocha - jak twierdzi - dwie baby i nie potrafi dokonać wyboru, co go niemożebnie frustruje, bo na trójkąta rzeczone baby przystać nie chcą. Moja rada - musisz znaleźć sobie trzecią i zapomnieć o tamtych dwóch. Znalazł. Teraz kocha wszystkie trzy :O Tiaaa, chyba się powstrzymam następnym razem...
Jutro odnawiam kontakt z koleżansią, której nie widziałam w chooj długo, chyba jakieś 5 miesięcy. A że znamy sie lat 10, to nie można znajomości ot tak pozwolić odfrunąć. W planach mam tez spotkanie z inną kobitą, którą znam lat 22:) Zatem będę się z kobietami socjalizowała, no postęp, panie, postęp!!! I uprzedzając ewentualne pytania, przypuszczenia, spekulacje, insynuacje i oszczerstwa - koleżanki są prawdziwymi koleżankami i nic między nogami nie mają. No, nie zaglądałam w każdym razie i nie zamierzam.;P
Będę po kobiecu konwersować o kosmetykach, facetach, ciuchach, facetach, imprezach, facetach, szkołach, facetach, studiach, facetach....No, interesująco będzie:D

Monday, December 11, 2006

nie lubię poniedziałków

W ten weekend pobiłam rekord w spaniu. W piątek, jak zwykle, wylądowaliśmy w Bohemie. Ludzie jak zwykle, pogadali, popili, a nawet pobili się tym razem. No prawie. Jeden chciał się bić, a drugi na jego zaczepki odpowiadał pijackim: "Stary, kocham cię i bić cię nie bedę!!!" Takie tam kumpelskie przepychanki. Gdy zaczynało się robić mało śmiesznie, postanowiliśmy ich rozdzielić i wsadzić do osobnych taksówek, co okazało się zadaniem niesłychanie trudnym i wykańczającym, aczkolwiek uwieńczonym sukcesem.
W sobote zapakowaliśmy nasze skacowane dupska do samochodu, weekendowego współlokatora odwieźliśmy do domu, a sami pojechaliśmy regenerować się do rodziny na wieś. Po obiedzie, cieście i kawie, czyli ok. 18-19 udaliśmy się na górę celem drzemki, która przerodziła się w pełnowymiarowy, 15-godzinny sen, aż do niedzieli rano ;PPP Cóż za marnowanie czasu ;PPP Z letargu wyrwał mnie sms o godzinie 3.44 następującej treści: "no to teraz moja kolej..." No tak, zemsta!!! Dalej nastąpił opis rzeczy haniebnych dziejących się akurat w Utopii. No chciałabym to zobaczyć ;PPP
W niedzielę klimaty skarajnie odmienne od tych w Bohemie, o Utopii nawet nie wspominając - mianowicie wizytacje pozostałej części rodziny z dwójką zupełnie małych dzieci. I to wykończyło mnie bardziej niż wszystkie imprezy razem wzięte. Dlatego nie lubię poniedziałków. Bo niewyspana chodzę!!!

Thursday, December 07, 2006

://////

Trochę energii wróciło wreszcie, zapewne za sprawą pracowego wkurwa. Od kilku dni znowu awaria, więc robie NIC, a jutro wizytacja z samej góry, czyli nie tak znowu odległej Warszawy. Wielokrotnie przełożony zarządził spis magazynów, do którego absolutnie, wcale a wcale przygotowana nie jestem... Bo awaria!!! Nawet nie mogę wejść na "podgląd". Bez sensu.
Za to wspomnienia z weekendu o wiele milsze:) Spotkał nas wprawdzie mały afront w postaci nie wpuszczenia do Faktorii, no ale cóż...Zbyt heterycko wyglądaliśmy ;PPP Dwóch facetów i dwie kobity - podejrzane. Może pomyśleli, że przyszliśmy kamieniować??? Albo nawracać??? ;P Wyladowaliśmy więc w Kocie, gdzie w sumie o wiele bardziej mi sie podoba, bo przynajmniej można pogadać, a nie przekrzykiwać ten "piekielny hałas" jak to w naszym wieku zwykło się nazywac muzykę ;P I wentylację właścielki zamontowały wreszcie, można więc siedzieć gdziekolwiek i nie wyglądać, jakby się własnie wyszło z sauny :) Tylko kot juz nie przychodzi. Wcześniej zahaczyliśmy o Bohemę, gdzie spotkaliśmy się z naszymi - niegdyś długowłosymi - znajomymi. Czyli po studencku. Po drodze jeszcze było Soho zdaje się... Muszę przyznać, że weekend mnie wykończył, tam w stolycy mają do imprezowania o wiele większą wytrzymałość!!! Więcej trenują :D

Monday, December 04, 2006

przy poniedziałku

Weekend minął pracowicie, ale energii na opisywanie chwilowo brak...jutro, jutro...
It' s all blur now.
No kac.

Friday, December 01, 2006

..........

Przy piątku ludzie dziwni się robią. Nie myślą, czy coś. Najpierw moje nowiutkie zimowe opony zostawiłam na asfalcie gdy jakiś zapluty dziadzio w 30 letnim maluchu wyjechał mi z podporządkowanej wprost przed maskę. I jeszcze patrzył zdziwiony na mój pół-piruet nie mogąc pojąć, dlaczego na niego trąbię. Ehhh, gdybym miała łyżkę do opon, albo chociaż jakiś lepszy klucz do kół...
Siedząc w pracy dostaję sms o treści: “Kocham Cie, kocham Cie, Kocham Cie!!!!!!!!! Nawet nie wiesz, jak bardzo!!!!!!!!!!!!!!”. Nadawca - nieznany. WTF??? Odpisuję: “?!”. Potem nastąpiła wymiana jeszcze kilku esemesów w stylu: “no jak to nie wiesz kim jestem, ja cie kocham, a ty se jaja robisz.!!!!!!!!” Po godzinie okazało się, że piszę z laską. Hm. A już myślałam, że to jakiś mój cichy wielbiciel tak się wydziera.
Podobno mamy dzisiaj gości. Podobno, bo nie uwierzę, póki się organoleptycznie nie przekonam, że faktycznie przyjechali. Zanabyłam dla nich ręczniki, bo jak się okazało, wszystkie ręczniki z domu wyszli. I prowiant na kolację kupiłam też, a co. Bardziej mokry, niż suchy. 12 browarów znaczy się. Chyba się najedzą??? Przed ich przyjazdem muszę jeszcze coś załatwić w MSW. No, ministerstwie takim. Miotła_Szmata_Wiadro. Bo syf jest, jak zwykle przy piątku.