Monday, December 11, 2006

nie lubię poniedziałków

W ten weekend pobiłam rekord w spaniu. W piątek, jak zwykle, wylądowaliśmy w Bohemie. Ludzie jak zwykle, pogadali, popili, a nawet pobili się tym razem. No prawie. Jeden chciał się bić, a drugi na jego zaczepki odpowiadał pijackim: "Stary, kocham cię i bić cię nie bedę!!!" Takie tam kumpelskie przepychanki. Gdy zaczynało się robić mało śmiesznie, postanowiliśmy ich rozdzielić i wsadzić do osobnych taksówek, co okazało się zadaniem niesłychanie trudnym i wykańczającym, aczkolwiek uwieńczonym sukcesem.
W sobote zapakowaliśmy nasze skacowane dupska do samochodu, weekendowego współlokatora odwieźliśmy do domu, a sami pojechaliśmy regenerować się do rodziny na wieś. Po obiedzie, cieście i kawie, czyli ok. 18-19 udaliśmy się na górę celem drzemki, która przerodziła się w pełnowymiarowy, 15-godzinny sen, aż do niedzieli rano ;PPP Cóż za marnowanie czasu ;PPP Z letargu wyrwał mnie sms o godzinie 3.44 następującej treści: "no to teraz moja kolej..." No tak, zemsta!!! Dalej nastąpił opis rzeczy haniebnych dziejących się akurat w Utopii. No chciałabym to zobaczyć ;PPP
W niedzielę klimaty skarajnie odmienne od tych w Bohemie, o Utopii nawet nie wspominając - mianowicie wizytacje pozostałej części rodziny z dwójką zupełnie małych dzieci. I to wykończyło mnie bardziej niż wszystkie imprezy razem wzięte. Dlatego nie lubię poniedziałków. Bo niewyspana chodzę!!!

0 Comments:

Post a Comment

<< Home