Wednesday, July 08, 2009

longer time no see

No, prawie rok mnie tu nie było. Czytam sobie ostatni wpis i wynika z niego, że normalnie w filharmonii byłam na koncercie. O boże i boginie, jezusmaria, normalnie nie pamiętam tego faktu. W filharmonii???!!! Kiedy, na czym??? I jak się nazywa ten Niemiec, co mi wszystko zabiera i chowa???

Anyway. Mam urlop teraz, a wprostbosky nie. Więc siedzę sobie w domu i się dziwuję, że tak jakoś nic do roboty nie mam, bo nawet uczyc sie chwilowo nie muszę.

W związku z powyższym postanowiłam, że zachowam się po świńsku i wypożyczę sobie świński film. Na dworze grzmiało i lało, ale determinacja moja sięgnęła zenitu, wsiadłam więc do samochodu i pojechałam. Krążyłam sobie po wypożyczalni, aż tu nagle mój wzrok przykuła okładka - facet - goły i związany, a nad nim trzy babki-sadystki.* Myślę sobie - to będzie dobre:DDD

Wytrzymując znaczące spojrzenie pana za ladą, zapłacilam i wyszłam.

Przychodzę do domu, odpalam film i oglądam, oglądam.... No nieeee..... normalnie, regularna RAPE DRAMA, traumy, problemy, rozpady związków, a nie żadne świństwa!!! Ale mowię wam - mocne i wciągające. Widocznie sila wyższa nie chciała, żebym sama oglądala filmy nieprzystojne. Jakoś nie mam za złe:D

*A film polecam - "Book of Revelation", na podstawie książki pod tym samym tytułem.

Tuesday, September 23, 2008

long time no see

Tak sobie pomyślałam, że może za mało roboty mam, pralka i zmywarka jest, więc może by tak coś... No to sie do szkoły zapisałam, to znaczy, na studia po raz drugi. W piątek wybieram sie tam po raz pierwszy i właśnie ogarnęło mnie zwątpienie, przerażenie i w ogóle nieciekawie jest, żeby w moim wieku do szkoły chodzić...??? Ale co tam, wprostboski bić nie będzie. Chyba.

A' propos przegięcia czasoprzestrzeni usytuowanego w moim mieszkaniu - nie wiem, czy już pisałam, ale portal wypluł ostatnio zagubione przed rokiem buty oraz encyklopedię popularną PWN. Buty odnalazły sie w szafie wśród reszty obuwia, a wspomniana księga - pod łóżkiem. Taaa... Ciekawe, czy kiedyś wypluje coś, co nie należy do mnie???

W ramach akcji "kultura" postanowiłam wybrać się z koleżanka moją Magdą do filharmonii na jaki koncert, a co. Sytuacja w kasie: małżeństwo przed nami mówi: "Tristan i Izolda poproszę." A potem kolej na nas: "Magda i Karolina, poproszę". Niech wiedzą, że jesteśmy kulturalne ludzie i słowa takie jak "proszę" do dla nas codzienność.

Bosz, chcę do domu. Obiecałam wprostboskiemu w ramach zdrowego odżywiania na obiad sałatę. Ciekawe, jak długo na tym pociągnie...???

Thursday, July 31, 2008

A gdybym ja była Kubusiem Puchatkiem...

... to bym sie na Krzysia obraziła. No bo tak: jesteś sobie małym misiem, śpisz z grzdylem w jednym wyrze, pozwalasz, żeby sie toba bawił (jakkolwiek to nie brzmi...;)), a on???

Co chwilę nazywa cię "małym głupiutkim misiem"!!!

Tak więc, gdybym ci ja była Kubusiem Puchatkiem, to bym mu powiedziala:

"Słuchaj, Krzychu... weź ty się wreszcie odwal... a mały i głupiutki to jest twój stary!!!"

Friday, July 18, 2008

hmmm

Stałam się ostatnio posiadaczką calkiem nowego obiektu - a mianowicie tzw. "byłej kolezanki". Tak, tak, Wujek, też ją znałeś. Nie chce mi się rozpisywac na ten temat szeroko, ale w ten oto sposób grono znajomych płci zeńskiej uszczupliło się jeszcze bardziej i paznokci to juz całkiem nie mam z kim malowac. Zatem przyjmuję Twoja ofertę Adasiu - to kiedy jedziemy???

Piątek 18-go

Wprostboski: wraca wykończony z roboty o godzinie 19.30

Ja: Gdzieś sie włóczył tyle czasu???!!! (podaję mu obiad i gazetę.)

Minęło 5 minut.

Ja: A może tak piwka byś się napił???

Wprostboski: A jest?

Ja: A gdzie tam!!! Ale mogę pójśc do sklepu:)

Wprostboski: Corony bym się napił!!!

Ja: Ależ oczywiście, kochanie. (ubieram się, wychodzę i jadę specjalnie do monopolowego oddalonego o 2 km, bo tam akurat mają Coronę).

Minęło 20 minut. Wracam.

Ja: Masz kochanie piwko:)

Wprostboski: Po chleb do sklepu nie pójdziesz, ale po piwo - zawsze!!!

I weź tu się człowieku dla rodziny poświęcaj;PPP

Saturday, June 14, 2008

Piątek 13-go

W sklepie, po pracy:
Wprostboski: Chcę nowe buty!!!
Ja: Mówisz - masz:)
Żądany towar zakupiono.

Dwie godziny później, w domu.
Ja: Dzwonił J. i mówił, żebyśmy poszli na Strych.
Wpr.boski: Ja nie mogę, bo się muszę uczyc.
Ja: To ja pójdę sama.
Wpr.boski: Idę z tobą!!!

Na Strychu:
M.: No więc, przychodzę do pracy, odpalam kompa i wsiadam do mojego statku kosmicznego. Przez całe osiem godzin latam w przestrzeni, oglądam widoki i w ogóle zajebiście jest.W tej grze można robic wszystko!!!
W.: A można wylądowac na planecie?
M.: Nie.
W.: A można chodzic po statku?
M.: Nie.
W.: A można strzelac do obcych?
M.: Nie.
W.: A ja sobie wypożyczyłem cztery filmy na DVD (padają stosowne tytuły).
M.: O, pożycz!!!
W.: Nie mogę, mam je w pracy.
D.: A ja potrafię kąpac małe dziewczynki... (napotyka pełne konsternacji spojrzenia) ... no co, w szkole rodzenia się nauczyłem.
W.: A ja za miesiąc odbieram nowy dowód.
M.: Ja to bym nie mógł tak z dwiema kobietami naraz. Nie wiadomo, co zrobic z tymi wszystkimi rekami i nogami... a poza tym, skończysz z jedną i chcesz spac, a tu jeszcze trzeba drugą, eee...
P.: Jadę do Sopotu, M.
M.: Jak?
P.: Taksówką.
M.: Paris Hilton, k...
Barman: Za pół godziny zamykamy.
Ja: A to piwo to dzisiaj niedobre było.
J.: Wiecie, jak to sie robi "na nieznajoma"? Siedzisz na własnej ręce przez 20 minut, a potem robisz to, co zwykle. Wersja dla kobiet nazywa sie "na obcego".

Po pół godzinie, buda z żarciem.
J.: Zjada podwójną zapiekankę z sosem czosnkowym i keczupem.
Ja: Podaję mu serwetkę.
Serwetka: Spada na ziemię.
J.: Podnosi i wyciera sobie okolice twarzy.

15 minut później, w sklepie:
Wpr.boski: Poproszę cztery duże Kubusie, duży sok pomarańczowy i chleb.
Pani za lada: O, jakaś bezalkoholowa impreza, hehe.

W domu:
J. z A.: Piją Kubusia o smaku bananowym.
Wpr.boski i ja: Piją Kubusia o smaku marchewkowym.
W tle lecą "Włatcy móch"
J.: A mnie zawsze wzrusza Czesio.
Wpr.boski: Jako jedyny trzeźwy przysypia.

Kot: Na zakończenie wieczoru zeisrał się pod prysznic.


Tuesday, June 03, 2008

???!!!@@@###$$$%%%^^^&&&***

I znowu kontuzjowana jestem, bosz, jezusmaria, matkoscorkom, o k...!!!!!!!!!!!!!! A raczej nie kontuzjowana, tylko po urazie mięśnia trójgłowego ramienia. No bo: poszliśmy z wprostboskim na basen, albowiem postanowiliśmy się odchudzać. No i poślizgnęłam się i wpadłam, wyrżnąwszy z hukiem o krawędź betonową. Teraz moja łapa podwoiła swój obwód i zmieniła kolor (na niebiesko-czerwony i w kropki), aż się pani w aptece przeraziła. No żesz. No o co chodzi, o co chodzi, przecież nawet nie miałam kaca???

Wednesday, May 28, 2008

.....................

Po wielu miesiącach przerwy wreszcie postanowiłam wybrać się do babci. Wchodzę, a babcia pokazuje trzy reklamówki - mocno wypchane - pełne leków najprzeróżniejszych, wszystkie możliwe kolory, kształty, pudełeczka, buteleczki itp. I mówi:

"Pierwszą torbę zażywam na śniadanie, drugą na obiad, trzecią na kolację. A tu, o zobacz:..."
I pokazuje mi swój najnowszy wypis ze szpitala: "uszkodzenie... bla bla bla... na skutek przedawkowania substancji jakiśtam."

Taaa...

Potem nastąpił szczegółowy opis bytności w tym szpitalu, zabiegi, igły, żyły i w ogóle.

Zobaczyłam ciemność i gdyby mój tata nie otworzył okna, to chyba bym zeszła prędzej niż babcia ma zamiar.

Bo babcia to sie już w ogóle na śmierć gotuje, nawet do ostatecznej spowiedzi poszła. I mówi:
"Proszę księdza, ja to właściwie grzechów nie mam, więc nie wiem, po co tu przyszłam."

Ksiądz (gówniarz prosto z seminarium, więc postanowił być dowcipny):

"Noooo, córko - nie ma grzechów, nie ma rozgrzeszenia!!!"

Babcię zdjęła groza - no jak to tak bez rozgrzeszenia???

"Eeeee.... no, proszę księdza, myśli miałam różne takie..."

Ksiądz:

"Idź więc i nie grzesz więcej!!!"

Potem babcia opisała - również szczegółowo - swoje doświadczenie z tamtego świata, w którym już prawie była, ale przypomniało jej się, że czegoś nie załatwiła, więc wróciła.

Normalnie, ja się nie nadaję do tych opowieści!!! Gdyby to nie był środek tygodnia, to chyba bym sie poszła napić.