Wednesday, March 07, 2007

the more things change the more stay the same

Wczoraj, w ramach nostalgii za czasami podstawówki postanowiłam sobie zapodać jakiś film z kategorii tzw. kopanych. Pamiętam jak dziś, lubieżna 13-letnia ja śliniąca się do półnagich spoconych facetów piorących się po mordach na ekranie. Tak naprawdę wierzyłam wtedy, że oni są w środku dobrzy, mają bogate życie wewnętrzne, kochają siebie i małe pieseczki.
Toteż włączyłam AXN, gdzie akurat leciał "Uniwersalny żołnierz: Powrót" z moim, a jakże, bardzo dawnym idolem w roli głównej. Andrju został brutalnie oderwany od arcydzieła z cyklu "z dziejów rybołóstwa" na Kino Polska, co przyjął z ogromnym niezadowoleniem. Usadowiłam się wygodnie, poduszki, soczek itd....
No i nie zmogłam nawet 10 minut...
Maybe my sentence was a bull shit after all ;P

2 Comments:

Blogger Morph said...

tez, zawsze sie slinie na widok polnagich spoconych facetow. nawet jqak leca na National Geographic...

3:53 AM  
Blogger karola said...

Na National Geographic??? Przeca oni się myją rzadko, mają kolczyki w różnych dziwnych miejscach i obwisłe pośladki?

1:43 AM  

Post a Comment

<< Home