:X
Andrju oskarżył mnie wczoraj, że go chciałam otruć i to juz drugi raz. No bo było tak: zrobiłam przechooj dobry obiad, muszle makaronowe zapiekane z warzywami, mięsem, sosem i serem - no zajebiste wyszło. Zjedliśmy, aż tu nagle patrze, a Andrju w górnej połowie twarzy spuchł i sczerwieniał oraz dziwnie się poczuł. Zaglądam do apteczki - żadnego wapna any zyrteca, a że piwko sobie wypiliśmy, to wyjazd do apteki odpadał. No zgroza, po chwili dołączyły się czerwone oczy i uszy, a opuchlizna wyglądała jak nadczołowy nawis u jakiego troglodyty.
Reakcja trwała jakąś godzinę, po czym wszystko w cudowny sposób ustąpiło. Hm. Nie gotuję więcej, no chyba, że dla siebie, bo mi nic nie było.
I tak dobrze, że cała sprawa nie skończyła się tak, jak kilka lat temu, gdy Andrju po nieświeżej rybie prawie zszedł. Więc nieprawdą jest, że niby u nas nad morzem zawsze świeże ryby i w ogóle.
A może to zemsta niebios była za nazwanie mnie tyranem??? ;PPPPPPPPPPP
Reakcja trwała jakąś godzinę, po czym wszystko w cudowny sposób ustąpiło. Hm. Nie gotuję więcej, no chyba, że dla siebie, bo mi nic nie było.
I tak dobrze, że cała sprawa nie skończyła się tak, jak kilka lat temu, gdy Andrju po nieświeżej rybie prawie zszedł. Więc nieprawdą jest, że niby u nas nad morzem zawsze świeże ryby i w ogóle.
A może to zemsta niebios była za nazwanie mnie tyranem??? ;PPPPPPPPPPP

0 Comments:
Post a Comment
<< Home