Wednesday, April 04, 2007

Ostatni dzień w pracy przed świętami... Niby fajnie, ale z drugiej strony wcale nie, bo chałupe trzeba posprzątać, ale nie nie nie, okien nie będę myć. W zeszłym roku umyła Ukrainka, ale dostała w koncu pozwolenie na pracę i sie na sprzątanie wypięła. Andrju zajęty do samego piątku, cwaniak, za karę do święconki pójdzie sam, z koszyczkiem i żarciem, a co, niech go jakis zły wilk napadnie i ukradnie kiełbasę oraz solniczkę. A tak BTW, w jaki dzień się chodzi jajka kropić???
Speeduje z robotą, żeby zdążyć i nawet całkiem całkiem mi to wychodzi, zrobiłam nawet kilka rzeczy, których robic nie musiałam w tej chwili. Jestem wielka (oraz posiadam wielki talent, jakby niektórzy zapomnieli ;P).
Zebrałam sie resztką sił i napisałam maila do Taty mojego, który jest w New Zeland. Po ocenzurowaniu wiadomości i wyrzuceniu tych w stylu: znowu się upiłam, imprezowałam, oglądałam świńskie filmy, czytywałam świńskie książki, a w Ostatki byłam w Toro - wyszło, że mogę pisac głównie o pracy, bosz. Tak jak kiedys o szkole. Niektórych rzeczy lepiej rodzicielom nie mówic, bo jeszcze zejda na zawał, albo na kolanach do Częstochowy zaiwaniać będą. (z Gdańska normalnie - miesiąc, na kolanach - pewnie z pół roku!!!).
Napisałam tez do J.'a, który w Angli siedzi i na święta przyjechać nie zamierza. To niedobrze, to bardzo, bardzo źle!!! Nasze mamy chyba nas żywcem pożrą, eh.
Zatem - czytelnicy moi nieliczni - wesołych świąt życzę i do zobaczenia za tydzień :D I prosze ze święconymi jajkami nie przesadzić. Ani z żadnymi innymi.

2 Comments:

Anonymous Anonymous said...

zebyś utyła ty!!! za te ostatnie życzenia twoje ;]
m.

1:41 AM  
Blogger karola said...

Hahaha:)

2:18 AM  

Post a Comment

<< Home