Kilka nocy z rzędu dzwonił J. i potwierdzał że tak, teraz, w ten weekend przylatuje i mamy się szykować, bo na czterech wyjdziemy z knajpy nad ranem. A potem my mamy lecieć do niego i dalej kontynuować tradycję. No zobaczymy:)
Z racji jego licznych polskich kochanek, których już oblatywać nie chce, wybrał chyba opcję przybycia incognito i powiadomił tylko nas i najbliższych kumpli. No, chyba, że zmienił zdanie po drodze, jako że podejmowanie ostatecznych decyzji po tej stronie rodziny nie jest jakoś wybitnie rozwiniętą cechą ;P (BTW, ja wdałam się w tę drugą stronę, żeby nie było wątpliwości ;P).
Zbliża się długi weekend. Andrju pewnie i tak będzie w pracy, eh. Dlatego już zawczasu umówiłam się z koleżanką (płci żeńskiej!!!) na jakieś lujostwo. A co. Ustaliliśmy też z Z. , że zrobimy sobie grilla z piwkiem u Oli w ogrodzie, fajnie będzie, żulersko i w ogóle. Jest tylko mały problem - Ola jeszcze nie wie, że to ma być u niej ;) Wprawdzie moglibyśmy pojechać nad jakies jeziorko w tym celu, Z. zapowiedział nawet, że weźmiemy jego samochód, ale on go prowadził NIE będzie. (tu nastąpiło znaczące spojrzenie w moją, jak zwykle, stronę) Taki interes to ja p******ę. ;)
W pracy szykuje się wielka impreza - konferencja w hotelu. Szefostwo szaleje i dzwoni do mnie 10 razy w ciągo każdych 10 minut, co mnie doprowadza do szału. Oby przetrwać do długiego weekendu!!!
Z racji jego licznych polskich kochanek, których już oblatywać nie chce, wybrał chyba opcję przybycia incognito i powiadomił tylko nas i najbliższych kumpli. No, chyba, że zmienił zdanie po drodze, jako że podejmowanie ostatecznych decyzji po tej stronie rodziny nie jest jakoś wybitnie rozwiniętą cechą ;P (BTW, ja wdałam się w tę drugą stronę, żeby nie było wątpliwości ;P).
Zbliża się długi weekend. Andrju pewnie i tak będzie w pracy, eh. Dlatego już zawczasu umówiłam się z koleżanką (płci żeńskiej!!!) na jakieś lujostwo. A co. Ustaliliśmy też z Z. , że zrobimy sobie grilla z piwkiem u Oli w ogrodzie, fajnie będzie, żulersko i w ogóle. Jest tylko mały problem - Ola jeszcze nie wie, że to ma być u niej ;) Wprawdzie moglibyśmy pojechać nad jakies jeziorko w tym celu, Z. zapowiedział nawet, że weźmiemy jego samochód, ale on go prowadził NIE będzie. (tu nastąpiło znaczące spojrzenie w moją, jak zwykle, stronę) Taki interes to ja p******ę. ;)
W pracy szykuje się wielka impreza - konferencja w hotelu. Szefostwo szaleje i dzwoni do mnie 10 razy w ciągo każdych 10 minut, co mnie doprowadza do szału. Oby przetrwać do długiego weekendu!!!

0 Comments:
Post a Comment
<< Home