lazy weekend
Urodziny J.'a wypadły w piatek, toteż udaliśmy się do Bluesa, aby je świętować. Szanowny solenizant, a raczej jubilat zamówił stoliki juz na 19.00, zatem w podskokach wracaliśmy z pracy, aby byc na czas:) Moja sjestra, 10 lat młodsza, zaszczyciła nas tym razem swoją obecnością, co mnie niezmiernie zdziwiło, bo bywac ona za bardzo nie lubi... no nie odziedziczyła odpowiednich genów chyba ;) Ze względu na wczesną porę towarzystwo zważyło się dość szybko i poczęło eksplorować lokal, zamiast grzecznie konwersować przy stolikach. I niech moja mama lepiej sie nie dowie, co jej młodsza tam wyczyniała, bo będzie - jak zwykle - na mnie. A tak a'propos - wkurwu ciąg dalszy. Zaczęło się od filmu, TEGO filmu, który, jak się okazało - bardzo się mojej rodzicielce podobał (!!!), a wkurw był o to, że mnie się podobał ZA BARDZO. Hm. Niezgłębiona jest dla mnie kobieca psychika momentami ;P
Po imprezie puściłam sjestre do domu pod opieką K., bo uznałam go za bezpieczne towarzystwo. I rzeczywiście, odprowadził pod same drzwi nawet, po czym odwrócił się i poszedł, co sjestra odnotowała z niejakim zdziwieniem;P
Kolejny wkurw miał miejsce w niedzielę. Poszło mianowicie o garnki. Kto zdrowy na umyśle, inteligentny i nie bardzo gotujący kupuje garnki za 4000 zł (cztery tysiące!!!!!!!!!!!!!!! Garnków za to sztuk 4). No na pewno nie ja. Swoje zdanie na ten temat wyraziłam głośno i dobitnie czym naraziłam się na spojrzenie_które_zabija. Przynajmniej wiem, po kim je odziedziczyłam tak BTW. No w każdym razie mam teraz przerąbane.
W sobotę wybralismy się na "Pachnidło". To już drugi dobry film, jaki obejrzelismy w tym miesiącu, polecam:)
Sjestra ściąga mi Oz'a. (bo to dobre dziecko jest), a "Prison Break" ma być w Polsacie. No żyć nie umierać po prostu:)
Po imprezie puściłam sjestre do domu pod opieką K., bo uznałam go za bezpieczne towarzystwo. I rzeczywiście, odprowadził pod same drzwi nawet, po czym odwrócił się i poszedł, co sjestra odnotowała z niejakim zdziwieniem;P
Kolejny wkurw miał miejsce w niedzielę. Poszło mianowicie o garnki. Kto zdrowy na umyśle, inteligentny i nie bardzo gotujący kupuje garnki za 4000 zł (cztery tysiące!!!!!!!!!!!!!!! Garnków za to sztuk 4). No na pewno nie ja. Swoje zdanie na ten temat wyraziłam głośno i dobitnie czym naraziłam się na spojrzenie_które_zabija. Przynajmniej wiem, po kim je odziedziczyłam tak BTW. No w każdym razie mam teraz przerąbane.
W sobotę wybralismy się na "Pachnidło". To już drugi dobry film, jaki obejrzelismy w tym miesiącu, polecam:)
Sjestra ściąga mi Oz'a. (bo to dobre dziecko jest), a "Prison Break" ma być w Polsacie. No żyć nie umierać po prostu:)

2 Comments:
czy andrzej broni filmu jak lwica wrecz?
;]
m.
Hahaha, na razie ogranicza się jedynie do obrony mojej czci, ale pracuję nad nim ;P
Post a Comment
<< Home