Thursday, September 27, 2007

tiaaa...

Siedze sobie pewnego pięknego dnia w pracy, siedzę, aż tu nagle drzwi sie otwierają i wchodzi ona...

Szefowa, najbardziej naczelna z naczelnych, czyli dyrekcja generalna, prosto w wawy. A z nią dwa ogony - asystent i asystentka.

No szczęka mi opadła. Zeby tak bez uprzedzenia...?

Weszła, zażądała herbaty, wypiła i poszła. Kontroli się zachciało!!! Wrrr...

A na początku października mam do nich jechać. Też jej nie uprzedzę;P

0 Comments:

Post a Comment

<< Home